Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matura. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą matura. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 października 2015

Polska Matura vs. British University

Przepraszam za brak polskich liter, ale pisze z daleka, a do tego z nieswojego komputera. Ale do rzeczy :)

Szybka odpowiedz jest taka: TAK, majac zwykla, polska Mature mozna starac sie o miejsce na brytyjskim uniwersytecie, ale musicie miec naprawde dobre wyniki.

Nasza polska Matura czesto jest traktowana jako ekwiwalent ichnich A-levels, czyli:
GCE A Levels (or General Certificate of Education Advanced Levels) are qualifications normally studied by most students over two years in year 12 and 13 of secondary school.  GCE A Levels are also studied in sixth form colleges or further education colleges.  Most students will study four or five AS Level (Advanced Subsidiary Level) subjects over one year, which they can then choose to study to A Level in their second year of college or sixth form.  An AS Level is therefore the first year of an A Level.  Most students choose to take three or four A Levels, although only three are necessary to make an application to a course at university.  The University considers a wide range of A Level equivalents from the UK, EU and international communities.
Niestety, nie ma jednego uniwesalnego przelicznika (a przynajmniej ja nie moglam takiego znalezc) wynikow z Matury na A-level results.  Wedlug moich poszukiwan i 'wnikliwych badan', kazdy uniwesytet stosuje wlasne przeliczniki, ktore czesto podane sa na ich stronie, patrzcie w zakladce International. Jezeli takich przelicznikow nie mozecie znalezc na stronie wlasnego przyszlego uniwesytetu, warto napisac maila do Admission Team i poprosic o informacje.

W tym miejscu uswiadomilam sobie, iz nie napisalam najwazniejszej rzeczy. Otoz, uniwersytety brytyjskie (w przeciwienstwie do polskich) zawsze podaja tzw. minimum enterance requirements, czyli minimalne wymagania co do ocen, ktore gwarantuja wam miejsce na uczelni.

Ponizej podaje kilka przelicznikow, z roznych uniwesytetow. Wiekszosc z nich wymaga zdawania trzech przedmiotow na poziomie rozszerzonym.

Bristol University:
UK GCE Advanced Level gradesExtended Level Subjectsplus overall average required for basic level AND extended level subjects
A*AA90%, 85%, 85%80%
AAA85%, 85%, 85%80%
AAB85%, 85%, 80%78%
ABB85%, 80%, 80%75%
BBB80%,80%,80%75%
BBC80%,80%,75%73%

University of Liverpool:

Qualification
Matura (Basic and Extended level) Graded with percentage marks with a pass mark of 30%
A Level  
Polish Equivalent
AAA
Pass Matura  (Basic and Extended level) with an average of 80% with at least 2 extended level subjects
AAB
Pass Matura (Basic and Extended level) with an average of 75% with at least 2 extended level subjects
ABB
Pass Matura (Basic and Extended level) with an average of 70% with at least 2 extended level subjects
BBB
Pass Matura (Basic and Extended level) with an average of 65% with at least 2 extended level subjects 
BBC
Pass Matura (Basic and Extended level) with an average of 60% with at least 2 extended level subjects


Natomiast, niektore uniwersytety po prostu podaja bezposrednio entry requirements dla kazdego kraju, np:

UCL Department of Economics

Bournemouth University

University of Southhampton


Oczywiscie, im lepszy uniwetytet, tym wiekszy kosmos jezeli chodzi o wymagania, co do wynikow maturalnych.

I jeszcze krotka wzmianka o wymaganiach jezykowych, poniewaz one takze pojawiaja sie w entry requirements. Niestety, nie sa one jednakowe na wszystkich uniwersytetach, a czasami roznia sie takze ze wzgledu na kierunek studiow, wiec warto im sie blizej przyjrzec. Generalizujac, wasze umiejetnosci jezykowe powinnym byc co najmniej na poziomie B2, ale po szczegoly musicie wybrac sie na strone swojego wymarzonego uniwersytetu lub zapytac Admission Team. Większość uniwersytetów honoruje egzamin IELTS, o którym napisze wkrótce :)









wtorek, 15 września 2015

How to Choose the Right Uni

Wybór uniwersytetu to decyzja, którą każdy musi podjąć samodzielnie, a ten wpis jest jedynie refleksją nad punktami, które ja bym wzięła pod uwagę ponownie wybierając uniwersytet dla siebie.

System UCAS umożliwia złożenie podania na maksymalnie 5 kierunków (courses) na różnych uniwersytetach. Jeżeli składamy podanie na tylko jeden kierunek to zapłacimy 12 funtów. Jeżeli złożymy podanie na kilka kierunków to za całość zapłacimy 23 funty. Myślę, że druga opcja jest bardziej kusząca - nie tylko pod względem finansowym, ale także ze względu na to, że zwiększa nasze szanse dostania się na studia.

Najpierw jednak trzeba zdecydować się co chcemy studiować i gdzie chcemy studiować. W pierwszym przypadku jesteście zdani sami na siebie (ewentualnie plany rodziców), w drugim przypadku spróbuję wam podpowiedzieć, na co warto zwrócić uwagę przy wyborze. 

1. Mierz siły na zamiary.  To, co teraz napiszę wyda się oczywiste, ale od tego moim zdaniem trzeba zacząć. Realnie oceńcie sytuacje! Jeżeli generalnie macie czwórki, a od czasu do czasu wpadnie wam piątka, to nie wybierzecie się na Oxford. Ale możecie pomarzyć i wybrać chociaż jeden z uniwersytetów z górnej półki - może będziecie mieć szczęście, a może naprawdę przysiądziecie do matury. Potem, lepiej zejść na ziemię - przyglądamy się avarage tariff points i liczymy, ile punktów mniej więcej dostaniemy na maturze. Następnie, przechodzimy do planu B, a nawet C i zjeżdżamy na dół tabeli, gdzie znowu przyglądamy się avarage tariff points i wybieramy uniwersytet, który na pewno nas przyjmie. W ten sposób powinniście mieć wybrane przynajmniej 3 uniwersytety: wariant optymistyczny, realistyczny i pesymistyczny.



2. Między miejscem w rankingu a wymaganiami uniwersytetu. Warto szukać uniwersytetów, które mają niski avarage tariff points, w porównania do swojego miejsca w rankingu.



3. Jeżeli już mnie więcej wybraliście z rankingu szkoły, której was interesują to sprawdźcie je dokładniej. Wejdźcie na stronę szkoły i poszukajcie kierunku, który was interesuje. Zobaczcie, czy kierunek daje wam uprawnienia do wykonywania zawodu. Sprawdźcie, jakie dokładnie kwalifikacje (entry requirements) są potrzebne, żeby zostać przyjętym na dany kierunek (tylko dobre oceny? a może portfolio lub jakieś niewielkie doświadczenie zawodowe?) Sprawdźcie wysokość czesnego (tuition fee). Całe czesne na studia undergraduate jest pokrywane z pożyczki studenckiej, ale i tak lepiej to sprawdzić.



4. Będąc przy finansach, sprawdźcie czy szkoła oferuje jakieś zniżki na czesne (bursary). Ze zniżkami na czesne jest fajna sprawa, ponieważ są one zwracane do kieszeni studenta, nawet jeżeli czesne w całości zostało zapłacone przez pożyczkę studencką.



5. Porozglądajcie się czy uniwersytet jest przyjazny studentom z zagranicy. Najważniejsze są darmowe kursy angielskiego. 



6. Zadawajcie pytania. Konsultanci są po to, żeby wam pomóc. Dodatkowo, jeżeli konsultanci są mili, pomocni i szybko odpowiadają na maile, to bardzo prawdopodobne, że wasi wykładowcy też tacy będą.

7. Lokalizacja. W mniejszych miejscowościach będzie taniej. Z wielkich miast będzie wam łatwiej dojechać do domu na święta (najprawdopodobniej polecicie samolotem). W miastach turystycznych łatwiej znajdziecie prace. W Londynie będzie droga, a komunikacja miejska jest zatłoczona, ale łatwiej będzie wam ze znalezieniem pracy, no i rozrywek też jest więcej.


wtorek, 1 września 2015

D.E.A.R stands for Drop Everything And Read

Czasami zastanawiam się dlatego czytanie książek po angielsku nie było ode mnie wymagane przez polskie nauczycielki języka angielskiego. Natomiast, jedną z pierwszych rzeczy, które robiliśmy na początku roku, rozpoczynając lekcje w Anglii (jakikolwiek poziom) było: albo zapoznanie ze szkolną biblioteką (i obowiązkowe wypożyczenie kilku książek), albo utworzenie tzw. Reading Diary, w którym każdy powinien mieć wpisaną co najmniej jedną przeczytaną książkę miesięcznie.

Zaraz, ktoś się pewnie oburzy, że przecież w Londynie jest znacznie łatwiej dostać angielską literaturę i jest ona relatywne tańsza. A jednak, dla chcącego nic trudnego. Jest allegro i insze giełdy używanych książek, plus wiele książek można znaleźć w formacie pdf. 

Dla tych, którzy boją się od razu skoczyć na głęboką wodę i zanurzyć w angielskiej literaturze pięknej, polecam serie książek McMillan Readers i Penguin Readers. Książki tych wydawnictw są zwykle adaptacjami słynnych powieści, które zostały dostosowane do 6 poziomów zaawansowania. Tak więc, nawet początkujący znajdą dla siebie coś do poczytania na dobranoc. Niestety, wadą tych książek jest zwykle ich cena, więc jeżeli komuś niekoniecznie zależy na oryginale, polecam zajrzeć w zęby gryzonia, np. tu i tu.

Tym, który chcieliby spróbować popływać w literaturze, polecam wody amerykańskie najpierw. Być może to jest moje subiektywne wrażenie, ale proza amerykańska wydaje mi się być nieco łatwiejsza od brytyjskiej.

Na pierwszy raz polecam ulubienice nastolatków i Hollywood (niestety) - Stephanie Meyer. Ekranizacje jej książek pozostawiają wiele do życzenia, a i same książki nie są najwyższych lotów, ale właśnie przez to łatwo i przyjemnie się je czytana.




Szczególnie zła jestem na ekranizacje The Host i tłumaczenie tytułu na język polski jako Intruz. Książkę przeczyłam szybko, w około dwa dni, bo po prostu mnie wciągnęła. Tak jak film był mdły jak kilo cukru i płaski jak Holandia, tak książka miała wiele warstw i czasami doprowadzała do płaczu jak.. cebula :) Hollywood zdaję się uwielbiać Meyer's za to, że w jej książkach wszystko wydaje się kręcić wokół miłości i wampirów. Wampirów w The Host - brak, ale miłości jest cała masa. Niestety, Hollywood uznaje tylko miłość romantyczną, czasami jeszcze rodzicielską i tak własnie zbudowany jest film. Natomiast, książka ukazuję pełen wachlarz miłości: miłości namiętną i romantyczną, bezwarunkową i trudną, z poczucia obowiązku i z zaangażowania, która zabija, żeby chronić i która rodzi się z nienawiści. Do tego w książce mamy nienawiść, zazdrość, pożądanie, strach, niepewność, chęć zemsty, osamotnienie, potrzebę przyjaźni i zaufania.. ta mieszanka naprawdę wciąga.

Meyer unika moralizowania, ale książka rodzi i pozostawia w głowie sporo pytań. A literatura dająca do myślenia to moim zdaniem dobra literatura, więc zapraszam do czytania :)

Tutaj, znajdziecie początek (prologue) książki The Host, dzięki któremu, mam nadzieję, zobaczycie jak łatwo i przyjemnie czyta się powieści w oryginale. A tutaj, cała książka w pdf. 


Dodatkowo do poczytania:





niedziela, 8 marca 2015

Rock, Paper, Scissors, Lizard, Spock

Stara wersja gry kamień, papier, nożyce została udoskonalona poprzez dodatnie dwóch nowych elementów: jaszczurki (lizard) i Spock'a (wiecie, tego ze Star Trek'a). Grę polecam to podejmowania 'trudnych' decyzji, typu: idziemy do kina we wtorek czy środę, ale też do ćwiczenia czasu Present Simple dla tych, którym ciągle 'zapomina się' o s w 3 os. l. poj.


A oto instrukcja rysunkowa 'udoskonalonej' gry.



Czyli:

Scissors cut paper.      
Uwaga: Czasami używamy rzeczownika w liczbie mnogiej dla określenia jednej rzeczy. Tak właśnie dzieje się w przypadku scissors (nożyczki), glasses (okulary), trousers (spodnie), jeans itd. Gramatyka angielska działa tu mniej więcej tak jak gramatyka polska. Czyli po polsku powiemy: Nożyczki ostre, a po angielski: Scissors are sharp. Mamy na myśli jedną rzecz, ale odmieniamy czasownik tak jakbyśmy mówili o liczbie mnogiej. Inny przykład: These trousers do not belong to me lub Scissors do not crush lizard.
Paper covers rock.
Rock crushes lizard.          
Uwaga: Do wyrazów zakończonych w bezokoliczniku na: -ss, -x, -sh, -ch; np. pass, fix, crush, watch, dodajemy końcówkę -es zamiast samego -s. Inaczej ciężko byłoby nam je wymówić. I tak mamy: passes, fixes, crushes, watches
Lizard poisons Spock.
Spock smashes scissors.
Scissors decapitates lizard.
Lizard eats paper.
Paper disproves Spock.
Spock vaporises rock.
Rock crushes scissors.


Mały słowniczek:

to cut - ciąć, kroić
to cover - okryć, przykryć
to crush - zgnieść
to poison - otruć, zatruć
to smash - rozbić, miażdżyć
to decapitate - ściąć komuś głowę
to eat - jeść
to disprove - obalać np. jakąś tezę
to vaporise - parować, zamienić w pył


Filmiki instruktażowe z Sheldonem z Big Bang Theory.








niedziela, 15 lutego 2015

Able to describe everything I want

Dzisiaj przyjrzymy się reklamie, jednak trochę z innej strony. Chciałabym pominąć produkt, a baczniej przyjrzeć się temu jak skonstruowany jest jego opis.

Za przykład, naprawdę dobrego opisu (moim skromnym zdaniem) posłuży nam klip informujący, czy też reklamujący wprowadzenie przez Nokie nowego telefonu.


Spojrzmy najpierw na kompozycje. Video jest wyraźnie podzielone na trzy części: wstęp (introduction), rozwinięcie (main body) i zakończenie (conclusion), ale co ważne, przejścia między tymi częściami są płynne.
Na przykład, wstęp kończy się zdaniem ‘I am pleased and happy to share with you the new Nokia.’. I przechodzi płynnie w rozwinięcie poprzez wskazanie na telefon i zdanie: 'This is …’.

Płynne jest także przechodzenie między poszczególnymi zagadnieniami poruszonym w ‘main body’. Co ciekawe, ‘main body’ ma także swoje małe wprowadzenie, poprzez zdanie: ‘ I wanna point out three things about this product…’. A następnie, mamy zdanie rozwijające i zarazem kontynujące: 'First thing you notice..’ To wprowadza nam ład i porządek i sprawia, że rozwinięcie wydaje się płynnąć, chociaż w krótkim odcinku czasu poruszane są trzy rożne kwestie.

Na koniec, a jakże, mamy zakończenie. Nie za długie, podające nam jeszcze raz najważniejsze informację odnośnie produktu.

Sami zobaczcie.




Zwróćmy teraz uwagę na język, a właściwie na jeden z jego aspektów: ilość przymiotników. Poniżej, lista słówek z wytłuszczonymi przymiotnikami.

some great news
feedback across the world has been fantastic
happy and pleased to share
the new Nokia
unique, winning, different
striking standout colours
bright red/green
a range of stunning colours
unique to Nokia
beautiful rim of colours surrounding it
durable
an easy, direct, fast way to access
easy and fast to use
hugely important

Plus, słówka z opisu (summary) pod video klipem.

an affordable touchscreen smartphone
gorgeous industrial design
the innovative Fastlane feature

Dużo, nie? Warto znać je wszystkie :) Przymiotniki są główną cechą opisu i przydadzą się zarówno na maturze, jak i w prezentacji biznesowej.

Ale, ale.. pamiętajcie, że sama 'przymiotnikowa wyliczanka' będzie nudna dla odbiorcy. Warto wytłumaczyć odbiorcy, dlaczego uważamy, że coś jest ‘cool’, ‘awesome’, albo wręcz przeciwnie ‘hidious’, ‘awful’. Bez tego nasz opis nie będzie miał żadnej siły przekazu, a odbiorca może pomyśleć, że lejemy wodę. Każdy może powiedzieć, że coś śmierdzi, ale nie każdy potrafi uzasadnić dlaczego tak sądzi :) Nie trolujcie, szczegolnie na maturze ;)

O to kilka przykładów uzasadnień użytych w video:

Three things that make this product unique, winning and different are…
The cool thing is that..
Especially,
What the fastlane does is….

Ostatnim elementem video, o którym chciałabym wspomnieć kilka słów, a który powinien być wzięty pod uwagę na samym początku (a w przypadku pisania, nawet przed samym pisaniem) jest odbiorca. 
Klip Nokii jest reklamą, prezentowaną na YouTubie, stąd jego dłuższa, ale zdecydowanie luźna forma. Zdecydowanie inna formę będzie miało wypracowanie maturalne! 

Warto od czasu do czasu, zastanowić się na stylem do jakiego należą słówka, których używamy. I tak na przykład, wszystkie słówka oprócz ‘cool’, użyte w video, są słówkami uniwersalnym. Ale, ‘cool’ jest w tym znaczeniu, słówkiem nieformalny, a nawet należącym do slangu, dlatego nie używa się go w wypracowaniach maturalnych, mailach businesowych lub innych bardziej formalnych formach pisanych czy też ustnych.

Chętnym proponuje obejrzeć video jeszcze raz :)